O glinach

Wiemy, że suchy kawałek gliny położony na języku do niego przylega. Glina pochłania chciwie wodę, a zarobiona z nią zamienia się na ciasto dające się zazwyczaj gnieść w ręku. Zarobiona tak glina ma tę szczególną własność, że zupełnie nie przepuszcza wody. Jeżeli zrobimy w niej dołek i nalejemy do niego wody, to woda podobnie jak z naczynia szklanego, z dołka nie przecieka. Na tej własności gliniastego iłu polega przechowanie się po kładów solnych w głębi ziemi, bo woda nie mogła tam dochodzić i soli wypłukać.

Tak samo jak wodę pochłania glina także i oleje; można nią doskonale wywabiać tłuste plamy.

Ta własność gliny, że zarobiona daje się urabiać palcami lub jakimś narzędziem, nazywa się plastycznością. Plastyczność gliny jest tym bardziej pożyteczna, że glina ma jeszcze inną własność. Jeżeli ją wypalimy w ogniu, zamienia się na ciało, wprawdzie kamieniste, ale porowate i przepuszczające wodę.

Z gliny wypala się cegły, rurki do drenów i różne naczynia kuchenne. Są glinki bardzo czyste i białe; wypala się z nich porcelanę. Porcelana jest wynalazkiem chińskim. W Europie zaczęto ją wyrabiać dopiero w XVII w. W Polsce znana była korecka porcelana z Wołynia.

Wszystkie gliny zawierają oprócz tlenu, wodoru i krzemu jeszcze jeden pierwiastek, zwany glinem albo aluminium. Jest to metal ze srebrzystym połyskiem, bardzo wytrzymały, a przy tym niezmiernie lekki. Wyrabiają z niego różne ozdoby i drobne sprzęty; nawet próbowano już budować z niego statki.

W ostatnich czasach puszczono w handel naczynia kuchenne glinowe, ale należy się ich wystrzegać, bo rozpuszczają się pod wpływem kwasów i ługów.

Połączenie glinu z tlenem tworzy takie minerały, jak rubin i szafir, które są drogimi kamieniami. Znajdują się one po różnych krajach w piaskach, podobnie jak złoto i diament, a niekiedy razem z nimi.